Forum Bordoże Forum Strona Główna Bordoże Forum
Świat Dogue de Bordeaux i innych molosów
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Chłoniak
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Bordoże Forum Strona Główna -> Weterynaria
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arayka
Bordomaniak



Dołączył: 22 Wrz 2008
Posty: 58
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pon 14:17, 07 Lis 2011    Temat postu:

Mam koleżankę której udało się wyleczyć swojego psa z nowotworu amigdaliną (VIT. B17). Nie mieszkają w Polsce ale w kraju znacznie bardziej rozwiniętym jeśli chodzi o med. weterynaryjną, więc rak był w 100% pewny. Nie dało się go wyciąć, weterynarze zapronowali chemię nie dając oczywiście żadnej gwarancji. Cena to były jakieś ciężkie tysiące dolarów (w sumie kilkanaście tysięcy) i męczarnia dla psa. Ona zdecydowała się na amigdalinę - guz zniknął i pies już ze 2 lata żyje i cieszy dobrym zdrowiem.
Wiem, że to nie medycyna i że niektórzy mogą pomysleć że wręcz zabobony, ale w pewnych sytuacjach każdy chwyta się czego może.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Benia
Bordomaniak z sercem
Bordomaniak z sercem



Dołączył: 01 Lis 2005
Posty: 4584
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 25 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jastrzębie-Zdrój

PostWysłany: Pon 19:53, 07 Lis 2011    Temat postu:

Na molosach jest dziewczyna, która wyleczyła raka kości mastinki amigdaliną-ściągała ją jak się nie mylę z Meksyku-koszty były zawrotne. Sunia miała amputowaną łapę, ale dopóki podawała amigdalinę nie było przerzutów (podawała jakimś systemem) Sunia bardzo długo cieszyła się dobrym zdrowiem. Nie wytrzymał kręgosłup-to jednak mastinka(choć wymieszana z cc)
Z tego wynika, że to naprawdę dobry środek i pomaga w leczeniu raka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arayka
Bordomaniak



Dołączył: 22 Wrz 2008
Posty: 58
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków

PostWysłany: Śro 14:28, 09 Lis 2011    Temat postu:

Dopytałam o koszt amigdaliny - pudełko 20 saszetek z przesyłką z Japonii Smile to około 30$. Kumpela dawała swojemu labkowi 2 saszetki dziennie. Koszt nieporównywalny z kosztem chemii (przynajmniej tam).
Myśle że jak by ktoś poszukał to w mniej egzotycznych krajach też pewnie się coś znajdzie. Ja kiedyś trafiłam na info o jakiejś klinice dla ludzi w Niemczech w której leczą właśnie amigdaliną.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Benia
Bordomaniak z sercem
Bordomaniak z sercem



Dołączył: 01 Lis 2005
Posty: 4584
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 25 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jastrzębie-Zdrój

PostWysłany: Czw 0:33, 10 Lis 2011    Temat postu:

To aż niewiarygodne-Niemcy stosują? Legalnie? Jeszcze jakiś czas temu amigdalina była lekiem nielegalnym, bo nie do końca przetestowanym.
Czytałam dawno temu o chorym na raka, który wyleczył się amigdaliną, ale sam wylądował za to w więzieniu.(artykuł tendencyjny, sugerował, że to koncerny farmaceutyczne wstrzymuja dalsze testy amigdaliny, bo za dużo ozdrowień po niej).
Stąd właśnie trzeba ją było ściągać z daleka, bo nie była dopuszczona do obiegu. Że do zdobycia w Meksyku, czy Japonii to rozumiem, tam nawet vetmedin, który na całym świecie jest wycofany, dalej funkcjonuje w wersji ludzkiej, ale Niemcy? Może coś posunęło się do przodu-to naprawdę byłaby dobra wiadomość szczególnie dla psów chorujących na raka-bo w tym przypadku jest naprawdę znikome pole manewru.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arayka
Bordomaniak



Dołączył: 22 Wrz 2008
Posty: 58
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pon 14:41, 14 Lis 2011    Temat postu:

Nie mam pojęcia na ile ta klinika była legalna i oficjalna - czytałam blog jakiegoś chłopaka. Pokazywał swoje wyniki badan itd..... Były też wpisy kobiety która się tam leczyła. Niestety nie mogę na niego trafić ponownie Crying or Very sad

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
jana
Zaufany Bordomaniak



Dołączył: 07 Lut 2006
Posty: 136
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź

PostWysłany: Pią 18:18, 15 Cze 2012    Temat postu:

Witajcie po dłuuuuuugiej przerwie. Moja Coco 6-letnia Coco ma chłoniaka. Nie zdecydowałam sie na biopsję i od 3 m-cy jest na encortonie 20mg i leukeranie 1 tabletka co drugi dzień. Czuje się dobrze, wyniki morfologii tez są w normie. Napiszcie co jeszcze można zrobić.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
jana
Zaufany Bordomaniak



Dołączył: 07 Lut 2006
Posty: 136
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź

PostWysłany: Sob 18:10, 02 Lut 2013    Temat postu:

Właśnie przeczytałam smutną wiadomość, że kolejny borodog odszedł przez chłoniaka.
Może warto wymienić opinie i poglądy na temat tej podstępnej choroby.... Moja Coco od diagnozy do odejścia , żyła 9 miesięcy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
chomiki
Mega Bordomaniak



Dołączył: 11 Sie 2010
Posty: 337
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: kraków

PostWysłany: Nie 19:31, 03 Lut 2013    Temat postu:

Florcia przeżyła zaledwie 2,5 miesiąca od diagnozy i rozpoczęcia leczenia (Endoxan 1 i 1/4 co drugi dzień i 2 razy dziennie Encorton 20 mg plus leki na wątrobę i nerki). Po pierwszych 2 tygodniach węzły chłonne znacznie się zmniejszyły, ale po kolejnych kilku dniach choroba zaatakowała znowu i nie udało jej powstrzymać Crying or Very sad

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arayka
Bordomaniak



Dołączył: 22 Wrz 2008
Posty: 58
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków

PostWysłany: Pon 16:16, 20 Sty 2014    Temat postu:

Cóż ….rok zaczął się nam fatalnie. Cheri ma chłoniaka . Nie przypuszczałam że to cholerstwo może się tak szybko rozwijać. W sobotę 04.01 odkryłam u niej powiększone węzły chłonne pod żuchwą. We wtorek – 07.01 pobiegłyśmy do veta, który natychmiast zrobił biopsję. Ustaliliśmy wtedy że czekamy na wynik i nie mówimy głośno o rzeczach złych. Niestety zaklinanie rzeczywistości na nic się nie zdało. To były jedne z najdłuższych 4 dni w moim życiu. W piątek był wynik – chłoniak limfocytarny z dużych limfocytów.
Tymczasem od czwartku (09.01) Chera miała już widocznie powiększone węzły pod żuchwą (wyglądała jak chomik), wkrótce pojawił się następny widoczny - na wysokości klatki piersiowej, a później jeszcze dwa, poniżej. Zaczęła ciężko oddychać, charczeć.
Od poniedziałku (13.01) przyjmuje chemioterapię wg schematu COAP. Wygląda to tak:
Raz w tygodniu kroplówka z Vincristine
Jednorazowo , 4 dni pod rząd kroplówka z Alexanem
Tabletki Endoxan co 48 godzin
Tabletki Encorton przez 7 dni codziennie, później co drugi dzień
Do tej pory najgorzej było po pierwszej chemii – myślę że nałożyły się leki i jej ogólny słaby stan. Nie spałyśmy całą noc, ona nawet nie chciała się położyć, charczała i sapała. Co chwilę sikała (na polu albo pod siebie). Koszmar! Najgorzej, że nie wiedziałam co zrobić żeby jej pomóc. Totalna bezradność.
Teraz, po tygodniu, jest różnie. Czasem bywa lepiej, czasem gorzej. Sikanie trwa. Z jedzeniem bywa różnie. Waga spadła.
Walczymy i się nie poddamy. Wdrożyłyśmy również terapię alternatywną amigdaliną. 
Jeśli macie jakieś rady jak pomóc piesiowi w ciężkich chwilach – piszcie proszę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
IzaCh
Hiper Bordomaniak



Dołączył: 12 Kwi 2007
Posty: 457
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź

PostWysłany: Wto 13:21, 21 Sty 2014    Temat postu:

Smutne, kiedy nasz przyjaciel choruje a my nie możemy (czasem nie wiemy) jak mu jeszcze możemy pomóc. Trzymajcie się i bądźcie silni. Ja jestem całym serduchem z Wami i z Waszą sunią. Nasza sunia tez miała chłoniaka węzłów. Miała powiekszone wszystkie mozliwe (pod żuchwą, w klatce, pod kolanami. Chemioterapii nie stosowaliśmy (przy jej wieku - prawie 11 lat i problemami z nerkami) . Walczyliśmy do końca. Sad niestety przegraliśmy. Ale trzeba mieć nadzieje i po prostu byc przy suni - ona wie że o nią walczycie i że ja kochacie. Trzyma mocno kciuki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
chomiki
Mega Bordomaniak



Dołączył: 11 Sie 2010
Posty: 337
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: kraków

PostWysłany: Pon 21:27, 27 Sty 2014    Temat postu:

Jesteśmy z Wami w tych ciężkich chwilach. To straszna choroba SadSadSad

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
moniaa7
Hiper Bordomaniak



Dołączył: 18 Mar 2008
Posty: 1005
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdynia

PostWysłany: Pon 15:29, 26 Paź 2015    Temat postu:

Ta straszna i bezwzględna choroba dotknęła i nas:(Diagnoza chłoniak wielopostaciowy .Guzy węzłów zauważyłam jakoś pod koniec sierpnia,ale do głowy mi nie przyszło ,że to może być chłoniak.Pełna diagnoza 16 września.Nie zdecydowałam się na chemie,Boni dostaje 2x dziennie Encorton w końskiej dawce,ale niestety z dnia na dzien jest coraz gorzej,schudła ze 20kg od sierpnia,siły coraz mniej,chęci coraz mniej.Niestety niewiele czasu jej zostało juz.Nie chcemy żeby doszło do tego że pies będzie lezał i ne wstawał nawet.Moja Boni do 6 roku zycia nigdy nie chorowała i spadło to na nas jak grom z nieba.W styczniu pozegnaliśmy Ksarusie i teraz stracimy drugiego psa.Żal ogromny ból w sercu ogromny.Patrzenia na psa który niknie w oczach coś strasznego.Ta podstepna choroba zniszczyła ją w ciągu 2 miesięcy:(
Dodam jeszcze że miała pod koniec czerwca robiona pełną morfologie i wszystko było ok


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez moniaa7 dnia Pon 15:48, 26 Paź 2015, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
chomiki
Mega Bordomaniak



Dołączył: 11 Sie 2010
Posty: 337
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: kraków

PostWysłany: Pon 16:35, 26 Paź 2015    Temat postu:

Bardzo mi przykro, moniaa7.
Nie pozwólcie jej cierpieć, chyba tylko tyle można przy chłoniaku zrobić Crying or Very sad


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Bordoże Forum Strona Główna -> Weterynaria Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Strona 3 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin